Obowiązujące obostrzenia nakładają na pracowników przychodni nowe obowiązki. Wśród nich jest wpuszczanie pojedynczo pacjentów przed wizytą do budynku. W jednej z placówek zdrowia w Gryficach pacjentki zostały nieuprzejmie potraktowane przez osobę dyżurującą, gdyż godziny przyjęć lekarza nie zgadzały się z godzinami, o których mówiły pacjentki.

Dwie pacjentki umówione były z lekarzem specjalistą dnia 9 września br., w gryfickiej przychodni. Jedna utrzymuje, że uzgodniła z Panią doktor godzinę 10.00, natomiast druga miała spotkać się z lekarką około 10.30. Niestety, jak opowiada jedna z Pań, uniemożliwiono im wizytę przy wejściu do poradni.

Powiedziałam tej pani, która na dole przy drzwiach wpuszcza, że jestem umówiona z lekarką na 10.30, zaraz przy mnie druga kobieta powiedziała, że ona jest umówiona wcześniej, bo o godzinie 10.00. Usłyszałyśmy taką odpowiedź – odejść od drzwi, nie ma wchodzenia, lekarz przyjmuje od 11.00.

Odeszłyśmy więc, ale po kilku minutach ponownie podjęłyśmy próbę, bo obie naprawdę byłyśmy umówione. Pani, która wpuszcza jeszcze mniej przyjemnie, wręcz niegrzecznie powiedziała, że nigdzie nie wejdziemy, bo lekarz przyjmuje od 13.00. W końcu nie wiedziałyśmy od 11.00 czy od 13.00, ale my i tak miałyśmy telefonicznie umówione spotkanie wcześniej. Tak się zdenerwowałam zachowaniem tej pani z personelu, że poszłam i nie odbyłam tej wizyty u pani doktor. Z tego, co wiem ta druga kobieta też odeszła. Ja z domu zadzwoniłam do lekarki i powiedziałam, jak zostałam na dole potraktowana. Pani doktor mocno się zdziwiła, bo była w gabinecie już od 10.00 i czekała na nas. Szczerze mówiąc czułam się pod tymi drzwiami przychodni, jak pod bramą więzienia. Bardzo nieprzyjemnie traktuje się tam ludzi” – opowiedziała nam Pani Krystyna.

Taką wersję usłyszeliśmy od pacjentki. Aby zweryfikować przebieg zdarzenia i wysłuchać drugiej strony, zwróciliśmy się z pytaniem do rzecznika prasowego, przedstawiając cała sytuację i prosząc o ustosunkowanie się do tematu. Niestety do dnia publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

My popytaliśmy wśród innych osób związanych w różny sposób z gryficką placówką leczniczą, jak to jest z tym wpuszczaniem do przychodni i usłyszeliśmy mniej więcej takie tłumaczenia.

Te osoby dyżurujące przy drzwiach mają takie polecenie, żeby wpuszczać tylko po kilku pacjentów i to do konkretnych lekarzy na daną godzinę. Widocznie nie byli tego dnia uprzedzeni, że jakieś pacjentki mają na te godziny umówione wizyty, bo tak się niestety zdarza. Lekarze nie zawsze poinformują, że mają jakieś inne godziny umówione, a z grafików wynikają takie, o których mówiła pracownica. Poza tym mogła być zdenerwowana, bo mają takie polecenia jakie mają, a tu każdy sobie ustala coś innego, nie informuje o tym, a później cała złość pacjentów skupia się na tych osobach, które są przy drzwiach.”

Ciekawi jesteśmy czy Państwo również macie nieprzyjemne doświadczenia związane z formą wpuszczania pacjentów do placówek zdrowia w okresie pandemii? A może wręcz przeciwnie?

lekarz